Dwóch kółek czar – Hałda Kostuchna

Słoneczny weekend to idealny czas na rodzinną wyprawę rowerową:) A że w Katowicach miejsc na wyprawy rowerowe nie brakuje, tym razem nasz wybór padł na Hałdę Kostuchna. I był to wybór fantastyczny, który Wam także gorąco polecamy:)

Mapa google pokazała nam, że trasa liczy ok. 35 kilometrów. Jako, że mieszkamy w Katowicach na Tauzenie (os. Tysiąclecia), w jedną stronę jechaliśmy przez Park Kościuszki. Dojazd do parku nie był może szczególnie ekscytujący, za to dalej było już super. Sam Park Kościuszki urokliwy i dość pusty w porównaniu do tak często odwiedzanego przez nas (chociażby z racji zamieszkania) Parku Śląskiego. Z parku przejechaliśmy przez Ptasie Osiedle (ul. Drozdów i Czyżyków) i wjechaliśmy do Katowickiego Parku Leśnego. Tam już cały czas czerwonym szlakiem na Kostuchnę (tu przerwa na lody:) i dalej na widoczną z daleka Hałdę.

Jako, że byliśmy tam po raz pierwszy i nie znaliśmy wszystkich dróg, na samą hałdę rowery musieliśmy wprowadzać, bo było zbyt stromo. Widok z góry zrekompensował jednak mozolne wspinanie się pod nią. Najwyższy punkt na hałdzie ma 339 m n.p.m. a panorama jest fantastyczna. Beskidy są niemal na wyciągnięcie ręki, można pomyśleć, że dzieli nas od niej tylko Szyb dawnej Kopalni Boże Dary. Po raz kolejny utwierdziliśmy się też w przekonaniu, że Katowice są miastem lasów (ciekawostka: Katowice są na 3.miejscu w rankingu na najbardziej zielone miasta w Polsce).

Na hałdzie na początku byliśmy zupełnie sami, co niewątpliwie dodało uroku temu miejscu. W pewnym momencie usłyszeliśmy ryk silników i na górze w pojawiła się grupa motocyklistów, jak się okazało przesympatycznych, którym pomogliśmy w sesji zdjęciowej a dzięki temu i my mogliśmy dosiąść ich wspaniałych maszyn:) Motocykliści jak szybko się pojawili tak szybko zniknęli i znów zostaliśmy sami. Aż żal było opuszczać to miejsce, gdzie najmłodszy z bajtli (prawie 5 lat) chciał zostać na całe wakacje:)

Wracaliśmy przez Dolinę Trzech Stawów, ciągle czerwonym szlakiem, ciągle przez lasy:) Wyprawa z przerwami zajęła nam ok. 8 godzin, przejechaliśmy ok. 35 kilometrów i gorąco Wam polecamy. W wyprawie uczestniczyli rodzice:) oraz maluchy (4 i 9 lat). 4-latka na foteliku u taty a 9-latek sam i był najmniej zmęczony:)

enlargement