„Nazywam się Cukinia” seans dla dzieci, bilety po 10 pln

Świetnie zaanimowana historia małego chłopca, nominowana do tegorocznych Oskarów.
Zwycięzca Europejskiej Nagrody Filmowej oraz Cezarów!!!

Film rekomendowany dla widza 10+.

Po niespodziewanej śmierci swojej mamy dziewięcioletni chłopiec zwany Cukinią zaprzyjaźnia się z sympatycznym policjantem Rajmundem i trafia do domu dziecka, w którym mieszkają inne dzieci w jego wieku. Początkowo Cukinia ma problemy z przystosowaniem się do nowego miejsca, nie zawsze dogaduje się ze wszystkimi. Stopniowo jednak znajduje sobie przyjaciół i kiedy zajdzie taka potrzeba, będzie mógł liczyć na ich wsparcie.

Termin: 2-8 czerwca 2017, godz. 17.30

Miejsce: Kino Patria, ul. Chorzowska 3, Ruda Śląska

Źródło: Kino Patria, Nazywam się Cukinia
Historia Kina Patria w Rudzie Śląskiej

Historia kina rozpoczyna się w 1937 roku, kiedy to Jan Jasiulek (dziadek obecnie prowadzącej kino) szukał parceli pod dom. Ówczesny burmistrz Nowego Bytomia wysunął propozycję sprzedaży działki po wyjątkowo korzystnej cenie, pod warunkiem, że jej część zostanie przeznaczona na budowę dużego, nowoczesnego kina. Jan Jasiulek wybudował kino i choć decyzję o jego powstaniu podyktowała kupiecka kalkulacja, z czasem przerodziła się ona w prawdziwą pasję kina, jego losy zaś były odtąd na zawsze z kinem związane, a życie nieraz przypominało filmowy scenariusz.

Budowę rozpoczęto 4 kwietnia i już 5 miesięcy później kino powitało pierwszych widzów. 18 września 1937 roku nastąpiło uroczyste otwarcie, wyświetlono w tym dniu dwa filmy: polską produkcję „Dyplomatyczna żona” oraz amerykańską „Stawkę o życie”. Kino w tamtych czasach cieszyło się niesamowitą popularnością, komplety widzów na sali nikogo nie dziwiły. Niestety właściciel bardzo krótko cieszył się sukcesem kina, tuż po wybuchu wojny został odsunięty od prowadzenia interesu jako osoba „politycznie podejrzana”. Jan Jasiulek pracował w Polskim Komitecie Plebiscytowym i brał udział w powstaniu. Fakt ten posłużył jednemu z volksdeutschów do pozbycia się niewygodnego właściciela – donosem do gestapo przyczynił się do jego zesłania do obozu pracy w Dachau. Dziwnym zrządzeniem losu bohater tej historii obóz przeżył i został zwolniony z przymusowych robót, do kina jednak nie mógł powrócić…

Po wyzwoleniu prawowity właściciel starał się odzyskać kino, na drodze stanęła mu jednak ta sama osoba, składając donos, tym razem do UB. Dokumenty, które wcześniej zdecydowały o zesłaniu do Dachau, tym razem szczęśliwie uratowały Jana Jasiulka przed obozem w Mysłowicach, kina jednak nie odzyskał. Rodzinny interes został upaństwowiony i przejęty przez Film Polski, a właścicielowi przydzielono śmiesznie niską pensję i mianowano kierownikiem. Jan Jasiulek zmarł, nie odzyskawszy swojej własności. Kino wróciło w ręce jego rodziny dopiero w latach 90-tych.

enlargement